Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Biało-czerwoni w Lizbonie

Treść

Na pierwszym treningu w Portugalii piłkarska reprezentacja Polski trenowała bez kłopotów. W ekipie Felipe Scolariego na kontuzje narzekają obrońcy Hugo Almeida i Fernando Meira. Piłkarska reprezentacja Polski jest już w Lizbonie, wczoraj po raz pierwszy trenowała w Portugalii. Podopieczni Leo Beenhakkera w sobotę rozegrają tam mecz eliminacji mistrzostw Europy. Na kadrowiczów czekał na lotnisku... trener rywali Felipe Scolari. Do meczu gotowych jest 25 zawodników, ale z prognozowaniem wyjściowego składu należy jeszcze poczekać. Sami piłkarze przyznają, że przewidywania są na razie bardzo mgliste. - Trudno powiedzieć, kto zagra od pierwszej minuty - powiedział jeden z najpoważniejszych kandydatów do występu w środku obrony, Arkadiusz Głowacki. - Na treningach koncepcje zmieniają się, chociaż po dotychczasowych zajęciach jakieś wnioski można sobie wyciągnąć. Nasza defensywa musi zagrać blokiem. Musimy trzymać się blisko siebie, grać agresywnie, wygrywać pojedynki jeden na jeden. Do tego potrzebujemy kilku akcji, z których mogłyby paść bramki. Aby osiągnąć dobry wynik, trzeba nastawiać się na zwycięstwo. W czwartek polscy reprezentanci przenieśli się z Muehlheim, gdzie od poniedziałku mieli zgrupowanie, do Lizbony. Już na portugalskim lotnisku na naszych piłkarzy czekał selekcjoner Portugalczyków Felipe Scolari. Podążających po bagaże Polaków pozdrawiał promiennym uśmiechem... z kilkumetrowych billboardów, które rozwieszone są na ścianach lizbońskiego portu lotniczego. Brazylijczyk jest "twarzą" kampanii reklamowej jednego z banków. Jego ciepły uśmiech korespondował z temperaturą, termometry w stolicy Portugalii wskazywały wczoraj 31 stopni Celsjusza. Polacy zamieszkali w hotelu "Solplay" w Linda-a-Velha na obrzeżach stolicy Portugalii. Wczoraj wieczorem do zmroku (bo obiekt nie ma sztucznego oświetlenia) trenowali na bocznym boisku Stadionu Narodowego w Oeiras pod Lizboną. Leo Beenhakker zafundował im zajęcia z wieloma elementami biegowymi, ale i strzałami na bramkę, ćwiczono też akcje skrzydłami, z precyzyjnymi dośrodkowaniami, które były kończone mocnymi uderzeniami. Trening trwał 1,5 godziny, a brało w nim udział 25 kadrowiczów, każdy jest zdrowy i do dyspozycji selekcjonera. - Nie było aż tak ciężko - mówił po zajęciach polski napastnik Grzegorz Rasiak. - Ćwiczyliśmy głównie atak pozycyjny, graliśmy pięciu na pięciu na zagęszczonym polu. Do tego szlifowaliśmy elementy strzeleckie, które ćwiczyliśmy również wczoraj. Mam nadzieję, że efekty tych treningów będzie widać w sobotę. Ja jestem w dobrej dyspozycji. Na pewno bardzo liczę na to, że zagram. Jednak każdą decyzję trenera uszanuję i obojętnie, kto wyjdzie w pierwszej jedenastce, będę z zespołem. Najważniejsze, żebyśmy to spotkanie wygrali. Dziś Polacy trenować będą na Stadionie Światła (Estadio da Luz), na którym w sobotę o godz. 22 polskiego czasu zagrają z Portugalią. Dwie godziny przed zajęciami Polaków, na głównej płycie Stadionu Narodowego trenowała reprezentacja Portugalii. W intensywnych zajęciach nie brali udziału dwaj obrońcy - Hugo Almeida i Fernando Meira, bo narzekają na kontuzje. Pierwszy jedynie truchtał wokół boiska, jego występ jest niemal wykluczony, natomiast drugi, defensor VfB Stuttgart narzeka na ból w okolicach karku, czas treningu spędził w hotelu. Do Lizbony już zjeżdżają się polscy kibice. Grupki polskich fanów reprezentacji z biało-czerwonymi szalikami lecą przez Frankfurt, Duesseldorf i nie przeraża ich odległość z Polski. Jak poinformowała oficer prasowy kadry Marta Alf, na trybunach Stadionu Światła w sobotni wieczór ma zasiąść około 4 tysięcy polskich kibiców. (ASInfo, PAP) "Dziennik Polski" 2007-09-07

Autor: wa