Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nowela goni nowelę...

Treść

Koalicja poprze kolejny projekt nowelizacji ustawy lustracyjnej przygotowany przez prezydenta pozwalający pracownikom służb specjalnych pracującym za granicą na niepodawanie w dostępnych dla wszystkich oświadczeniach lustracyjnych informacji o swojej ewentualnej współpracy z SB. Zwolennicy nowelizacji tłumaczą ją koniecznością ochrony polskich wywiadowców, przeciwnicy - kontestują zasadność zatrudniania w wywiadzie i kontrwywiadzie osób z esbecką przeszłością. Nawet w PiS pojawia się coraz więcej głosów krytykujących prezydenta za zniszczenie ustawy lustracyjnej. Jesienią ubiegłego roku najpierw Sejm, a następnie Senat zaakceptował projekt ustawy lustracyjnej przygotowanej wspólnym wysiłkiem parlamentarzystów LPR, PiS, PO, PSL i Samoobrony. Obowiązująca od marca prezydencka nowelizacja ograniczyła dostęp do archiwów IPN, natomiast kolejna, jaką w środę zajęła się sejmowa Komisja Obrony Narodowej, również przygotowana przez Lecha Kaczyńskiego, zapewnia byłym funkcjonariuszom SB i wywiadu wojskowego PRL pracującym dzisiaj w strukturach służb specjalnych i biorącym udział w operacjach zagranicznych prawo do nieujawniania swojej esbeckiej przeszłości w dostępnych dla wszystkich oświadczeniach lustracyjnych. - Poważnie się zastanawiam, czy rzeczywiście ludzie wcześniej pracujący w SB pracują dla Polski, czy też tylko pobierają od polskiego rządu pensje - mówił poseł Stanisław Pięta (PiS), który jednak zastrzega, że nie będzie oceniał prezydenckiej nowelizacji. Senator Przemysław Alexandrowicz nie kryje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem", że kolejne nowelizacje ustawy lustracyjnej nie sprzyjają deklarowanej przez PiS w kampanii wyborczej powszechnej jawności. - W złym kierunku to idzie. To nie tak miało być - stwierdził. Jego klubowy kolega, senator Piotr Łukasz Andrzejewski, nie zostawia na prezydenckich nowelizacjach suchej nitki i twierdzi, że zmiany w lustracji proponowane przez prezydenta wprowadziły tylko chaos i bałagan. Parlamentarzyści PiS, choć w głosowaniu poprą prezydencki projekt, w nieoficjalnych rozmowach nie kryją oburzenia faktem ochrony funkcjonariuszy SB pracujących obecnie w "demokratycznych służbach". - Dla bezpieczniaków nie powinno być miejsca w formacjach wywiadowczych Rzeczypospolitej - zaznaczył jeden z wysokich rangą działaczy PiS. Nieoficjalnie w środowiskach tego ugrupowania mówi się, że w procederze "łagodzenia lustracji" chodzić może również o ochronę pewnej grupy osób bliskich obecnie Kaczyńskiemu, którzy sami lub członkowie ich rodzin w okresie PRL nie unikali kontaktów z funkcjonariuszami SB. Tymczasem sam prezydent Lech Kaczyński przekonuje do poparcia jego wizji lustracji. Wczoraj spotkał się z przedstawicielami środowisk naukowych popierających oczyszczenie życia publicznego z agentów SB. - Lustracja nie zagraża godności osób lustrowanych, tylko zagraża agentom - powiedział Lech Kaczyński. Prezydent zwrócił uwagę, że przeciwnicy lustracji posługują się argumentami łączącymi "opór przeciwko lustracji z dwiema niezwykle istotnymi wartościami w historii Polski - ludzką godnością i etosem inteligenckim". Jego zdaniem, posługiwanie się tego rodzaju argumentami w tej dyskusji jest "próbą uczynienia kompletnego aksjologicznego zamieszania". Wojciech Wybranowski "Nasz Dziennik" 2007-04-13

Autor: wa