Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Opel w Gliwicach pozostanie?

Treść

Jeśli o przyszłości fabryk Opla w Europie będą decydować względy ekonomiczne, a nie polityczne, to możemy być spokojni o losy zakładu w Gliwicach. Konsorcjum Magna-Sbierbank, nowy właściciel koncernu, zapowiedziało, że nie zlikwiduje żadnej fabryki Opla w Niemczech, ale innym krajom takich gwarancji nie dano. Wiadomo tylko, że z pracy ma odejść w całej Europie ponad 8,5 tys. pracowników Opla.

- Jesteśmy częścią większego koncernu i na to, co tutaj się dzieje, ma wpływ sytuacja międzynarodowa. General Motors Manufacturing Poland jako cały koncern ma duże problemy, w USA się to posypało, co przełożyło się również na nas, nastąpił spadek sprzedaży. Od ubiegłego roku zniknęło około 500 miejsc pracy (teraz pracuje w Gliwicach około 2,8 tys. osób), straciliśmy całą jedną zmianę produkcyjną. W tym roku już niemal 50 dni nie produkowaliśmy, gdyż plan produkcyjny mocno spadł: przy mocach produkcyjnych w granicach 180-190 tys. rocznie na ten rok plan jest 130-140 tysięcy. Takie były założenia, nie wiadomo, ile z tego wyjdzie - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Mirosław Rzeźniczek, wiceprzewodniczący "Solidarności" w General Motors Manufacturing Poland. Na razie pracownicy muszą czekać na decyzje nowego właściciela: kanadyjsko-austriacka Magna przyjęła 20 proc. udziałów, 35 proc. ma rosyjski Skierbank, tyle samo zostało w rękach General Motors, a pozostałe akcje przypadną pracownikom Opla.
Do powstającej spółki zostały włączone wszystkie zakłady Opla w Europie, także ten z Gliwic. Na razie jest za wcześnie, żeby prognozować, jak przekształcenia struktury własnościowej Opla wpłyną na naszą fabrykę. - Mam nadzieję, że zwycięży ekonomia, a ekonomicznie w Polsce się opłaca produkować ople. Liczę na to, że będziemy dalej produkować, ale jeżeli zwyciężą kwestie polityczne, to nie wiem, co będzie - stwierdził Mirosław Rzeźniczek. Związkowcy podkreślają, że gliwicka fabryka należy do najnowocześniejszych w Europie. Optymistą jest Przemysław Buszewski, dyrektor ds. PR General Motors Poland. - Z planów, jakie są na razie potwierdzone, nie powinno być żadnych dalszych zwolnień, ponieważ już dostosowaliśmy liczbę pracowników do aktualnej produkcji. Wprawdzie w dzisiejszych czasach wszystko może się zmienić z dnia na dzień, ale chyba takim pozytywnym sygnałem jest to, że cały czas przygotowujemy się do produkcji najnowszego modelu, opla astry czwartej generacji: trwa instalacja linii produkcyjnych, urządzeń oraz szkolenie pracowników. W związku z tym wydaje się, że skoro te procedury są w toku, to przyszłość tej fabryki przynajmniej na kilka najbliższych lat jest spokojna i zabezpieczona - uspokaja Przemysław Byszewski.
Ale opozycja jest przekonana, że rząd zaniedbał sprawę przyszłości Opla w Gliwicach. Jarosław Kaczyński, prezes PiS, uważa, że w rozmowy na temat sprzedaży Opla powinien się zaangażować osobiście premier. Tak postąpili szefowie rządów z państw, gdzie działają fabryki koncernu, tymczasem Polskę reprezentował w rozmowach urzędnik niższego szczebla. Donald Tusk odpowiedział, że rząd "zajmie się sprawą Opla", a teraz nie trzeba "uderzać pięścią w stół", tylko prowadzić spokojne rozmowy. Podkreślił, że to nie jest polski koncern, więc trudno, "żeby Polska brała na siebie ciężar ratowania Opla w całości". Premier jest jednak przekonany, że przyszłość zakładu w Gliwicach jest niezagrożona.
Zmiana właściciela Opla będzie też miała wpływ na losy fabryki silników Ispol w Tychach, która jest spółką General Motors (60 proc.) i japońskiego Isuzu (40 proc.). Decyzję w jej sprawie będą podejmować udziałowcy.
Maria S. Jasita
"Nasz Dziennik" 2009-06-02

Autor: wa