Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Świadectwo cyrylicy

Treść

Polskie świadectwa weterynaryjne dla mięsa wołowego eksportowanego do Rosji zostały podrobione poza Polską - ustaliła tarnowska prokuratura. Przed ponad rokiem rzekomo sfałszowany w Polsce certyfikat weterynaryjny stał się pretekstem do zaostrzenia przez Rosję stosunków handlowych z Polską. Strona rosyjska oskarżyła Polskę o fałszerstwa dokumentów. Potem wprowadziła zakaz importu polskiego mięsa. Tymczasem minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ujawnił, że śledztwo prowadzone przez prokuraturę w Tarnowie dowiodło, iż polskie świadectwa weterynaryjne dla mięsa wołowego eksportowanego do Rosji zostały podrobione poza Polską. Ziobro powiedział także, że śledztwo to bezspornie wykazało, iż certyfikaty podrabiała "osoba na co dzień posługująca się cyrylicą". Wczoraj głos w tej sprawie zabrał prezydent Lech Kaczyński. - Jeżeli w trakcie spotkań ryskich ta sprawa będzie poruszana niejako na marginesie w rozmowach, to wyrażę swoje stanowisko w sposób całkowicie jednoznaczny - powiedział na wczorajszej konferencji prasowej, pytany, czy Polska zwróci się do strony rosyjskiej o wyjaśnienia dotyczące sprawy fałszowania certyfikatów jakości polskiego mięsa. Jak podkreślił prezydent, "jeśli chodzi o stronę rosyjską, to dla niego nie ulega wątpliwości, że zakazy miały charakter inny niż związany z warunkami fitosanitarnymi". - Chciałbym też powiedzieć, że nie wyobrażam sobie, żeby Polska mogła się dać traktować jako kraj, który w istocie nie jest członkiem Unii Europejskiej jeżeli chodzi o pewien typ relacji. Akceptacja tego stanu rzeczy ze strony niektórych państw Unii Europejskiej jest przedmiotem mojego poważnego niepokoju - podkreślił Lech Kaczyński. Dzisiaj Lech Kaczyński udaje się wraz z ministrami spraw zagranicznych Anną Fotygą i obrony narodowej Radosławem Sikorskim do Rygi na dwudniowy szczyt NATO. Głównymi tematami rozmów będą m.in.: przyszłość NATO, w tym kwestia dalszego rozszerzenia, bezpieczeństwo energetyczne, operacja w Afganistanie, nowa koncepcja obronna, w tym kwestia NRF - Sił Odpowiedzi NATO, a także zacieśnienie współpracy z krajami trzecimi. W spotkaniu wezmą udział głowy państw i szefowie rządów 26 krajów członkowskich. Tymczasem przebywający z wizytą w Warszawie lider rosyjskiej opozycji demokratycznej Grigorij Jawliński powiedział, że Rosja zdejmie embargo na polskie mięso i produkty rolne, a przeszkody związane z polskim wetem (w sprawie negocjacji UE z Rosją) zostaną przezwyciężone, kiedy Niemcy obejmą przewodnictwo w Unii Europejskiej. - Osobiście uważam, że Rosja zdejmie embargo, a kwestia jego nałożenia zostanie sprowadzona do problemu służb celnych obu krajów, a nie stosunków między Rosją a Polską - powiedział Jawliński po debacie "Interes europejski, interes polski, interes rosyjski". Prokuratura Rejonowa w Tarnowie prowadziła od listopada ubiegłego roku śledztwo w sprawie fałszowania świadectw weterynaryjnych dla mięsa wołowego wysyłanego rzekomo z Polski do Rosji w miesiącach letnich ubiegłego roku. Niedawno przekazała rosyjskiej prokuraturze część materiałów zebranych w trakcie dochodzenia. - Nasze śledztwo nie potwierdziło podejrzeń o przestępstwie na terenie naszego kraju. Nie ustaliliśmy sprawców w Polsce i mamy powody przypuszczać, że nie są oni narodowości polskiej. Błędy na podrobionych blankietach świadectw wskazują na rosyjskojęzycznych sprawców - ujawnia Bożena Owsiak, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. - W tej sytuacji przekazaliśmy stronie rosyjskiej niektóre materiały ze śledztwa, które mogą przydać się tamtejszej prokuraturze. Oryginały zakwestionowanych przez stronę rosyjską 24 dokumentów sprawdzano w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Nie pochodziły z polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, zostały podrobione, podobnie jak widniejące na nich pieczęcie i podpisy. Fałszywe świadectwa zaświadczały, że ponad 400 ton wątroby wołowej wyprodukowano w... cztery dni w tarnowskich Zakładach Mięsnych (filii "Sokołowa") i wyekspediowano do Rosji, gdzie odbiorcami mięsa miały być dwie moskiewskie firmy. Jak się okazało, widniejące na świadectwach weterynaryjnych numery rejestracyjne zagranicznych samochodów były nieczytelne i wskazywały m.in. na Litwę. A firmy z Moskwy były fikcyjne. - Zwróciliśmy się o pomoc prawną do Rosji i Litwy. Najbardziej pomocna okazała się Litwa, przekazując nam międzynarodowe listy przewozowe. Dzięki tym m.in. dokumentom wykluczyliśmy związek fałszywych świadectw weterynaryjnych z jakimkolwiek transportem mięsa. Podejrzane mięso (pochodzące jak się okazuje z USA) docierało do Rosji drogą morską, nawet nie tranzytem - wyjaśnia prok. Owsiak. Dalej, za pośrednictwem fikcyjnych firm, miało trafiać do Kazachstanu. (MAB, PAP) "Dziennik Polski" 2006-11-28

Autor: wa