Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wybrańcy ministrów

Treść

Zaledwie 109 kandydatów stanie w poniedziałek do pierwszej edycji egzaminu do państwowego zasobu kadrowego, czyli swego rodzaju korpusu, spośród którego rekrutują się osoby wybierane przez premiera i ministrów na wysokie stanowiska w administracji publicznej. - Tymczasem do tej pory nie została powołana Rada Służby Publicznej, która jako organ opiniodawczo-doradczy przy premierze ma oceniać przebieg postępowań kwalifikacyjnych, konkursowych i egzaminacyjnych - mówi prof. Marek Rocki, były szef Rady Służby Cywilnej. - Brak tej instytucji oznacza m.in. to, że nie będzie możliwa jakakolwiek kontrola podczas egzaminu - dodaje. W skład Rady Służby Publicznej wchodzić ma od 15 do 24 członków powoływanych - jak nakazuje prawo - spośród osób, których wiedza, doświadczenie i autorytet dają rękojmię prawidłowej realizacji zadań tej instytucji. Prof. Mirosław Stec, prawnik z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który kierował Radą Służby Cywilnej od 1999 do 2005 r., zwraca uwagę również na to, że 109 kandydatów to bardzo niewiele, a wymagania konieczne do złożenia egzaminu są zbyt niskie. Egzamin do państwowego zasobu kadrowego ma być przeprowadzany przynajmniej trzy razy w roku przez Krajową Szkołę Administracji Publicznej. Warunkiem dopuszczenia do egzaminu jest m.in. posiadanie co najmniej stopnia magistra, 5-letni staż pracy oraz nieposzlakowana opinia. By zdać egzamin, należy też wykazać się znajomością przynajmniej jednego języka obcego spośród języków roboczych Unii Europejskiej. - W dzisiejszych czasach legitymowanie się wykształceniem wyższym i znajomością jednego języka obcego, to zbyt małe wymagania dla kandydatów, którzy mają zająć kluczowe stanowiska w administracji - przekonuje prof. Stec. Rząd Jarosława Kaczyńskiego zlikwidował Urząd Służby Cywilnej, a w jego miejsce powołał na jesieni 2006 r. państwowy zasób kadrowy. Ta zmiana oznacza, że tylko osoby znajdujące się w państwowym zasobie kadrowym mogą zostać zatrudnione na wysokich stanowiskach w administracji publicznej. Nadal jednak istnieje również służba cywilna, ale składa się ona jedynie z urzędników średniego i niższego szczebla. - Pikanterii sprawie dodaje to, że osoby znajdujące się w państwowym zasobie kadrowym, czyli najwyższego szczebla merytoryczni urzędnicy, np. dyrektorzy generalni, mogą być członkami partii, a nawet je zakładać. Nie ma po prostu tamy dla ich działalności na niwie politycznej. Tymczasem urzędnicy należący do korpusu służby cywilnej, to jest niższego i średniego szczebla, są zobowiązani z mocy prawa do neutralności politycznej - mówi prof. Mirosław Stec. Przekonuje on również, że w żadnym państwie europejskim, poza Polską i krajami leżącymi na wschód od nas, merytoryczni urzędnicy zajmujący wysokie stanowiska w administracji publicznej nie pochodzą z wyboru politycznego, czyli nie zmieniają się wraz z przyjściem kolejnej ekipy władzy. Obie ustawy - o państwowym zasobie kadrowym oraz o służbie cywilnej - są zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego. Prawdopodobnie TK zajmie się nimi nie wcześniej niż za 2-3 miesiące. - Nie ulega dla mnie wątpliwości, że zlikwidowanie służby cywilnej miało na celu umożliwienie obecnej ekipie odwołanie ze stanowisk dyrektorskich osób jej niewygodnych, a powołanie na ich miejsce ludzi z państwowego zasobu kadrowego, którym obecna władza ufa - twierdzi prof. Mirosław Stec. W ocenie naszego rozmówcy przyjęte przez PiS rozwiązanie w żaden sposób nie przybliży nas do powstania profesjonalnej kadry administracyjnej. Prof. Stec narzeka również na to, że obowiązujące prawo nie stawia praktycznie żadnych barier do zajmowania kierowniczych stanowisk. - Dzisiaj prezesami lub wiceprezesami np. agencji rządowych może być każdy, o ile w przepisach konkretnej instytucji nie są określone wymogi konieczne do spełnienia, by zajmować kierownicze posady. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w radach nadzorczych czy programowych. Jak pokazuje życie, wielu członków rad nie ma pojęcia o działalności instytucji, którą ma kontrolować - narzeka były szef służby cywilnej. Marek Kuchciński, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS, który jest nazywany "ojcem państwowego zasobu kadrowego", przypomina, że likwidacja Urzędu Służby Cywilnej miała na celu zapewnienie wysokich standardów kompetencyjnych i moralnych administracji publicznej. W ocenie posła Kuchcińskiego dotychczasowy sposób powoływania na wyższe stanowiska urzędnicze był patologiczny, a obecna administracja jest jednym z najmocniejszych więzów łączących III RP z okresem PRL. - Do marca 2006 r. w drodze konkursu zdołano obsadzić tylko 757 z ponad 1700 wyższych stanowisk w służbie cywilnej. Powszechne stało się powierzanie pełnienia obowiązków do czasu obsadzenia stanowiska w drodze konkursu, w praktyce nawet na ponad 4 lata. Zdarzały się także przypadki nieuwzględniania kandydatów wskazanych przez komisje konkursowe. Ponad 80 stanowisk zostało obsadzonych na podstawie niezgodnego z Konstytucją RP artykułu 144 Ustawy o służbie cywilnej - wylicza poseł Kuchciński. Przewodniczący klubu parlamentarnego PiS przekonuje również, że choć teoretycznie służba cywilna miała być apolityczna, to w praktyce niektórzy jej przedstawiciele nierzadko bojkotowali reformy państwa. Kuchciński twierdzi, że "służba cywilna stała się zamkniętą korporacją zawodową, dbającą o własne interesy, a w wielu przypadkach blokowała reformy, służąc bardziej sobie niż państwu, umacniając jednocześnie obszar powiązań z gospodarczym układem nomenklatury i oligarchii". Według posła Kuchcińskiego stworzenie państwowego zasobu kadrowego zapewni przede wszystkim realizację polityki rządu. Jego zdaniem nabór zasobu będzie miał charakter otwarty i konkurencyjny, a wymagania stawiane kandydatom są trudne do spełnienia. WŁODZIMIERZ KNAP Zbiór kandydatów Państwowy zasób kadrowy jest zbiorem kandydatów na wysokie stanowiska w administracji, np. na kierowników centralnych urzędów administracji rządowej i ich zastępców, prezesów agencji państwowych i ich zastępców, na posady kierownicze w zarządach państwowych funduszy, a także na fotel prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, sekretarza Rady Ministrów, wojewódzkich lekarzy weterynarii i ich zastępców, na kierownicze stanowiska w państwowych jednostkach organizacyjnych podległych lub nadzorowanych przez premiera lub ministrów oraz dyrektorów generalnych urzędów lub osób na innych równoważnych stanowiskach. Państwowy zasób kadrowy tworzą urzędnicy służby cywilnej, jeżeli posiadają co najmniej pięcioletni staż pracy; osoby, które zaliczą odpowiedni egzamin; zwycięzcy konkursu premiera, osoby mianowane przez prezydenta na pełnomocnych przedstawicieli Polski w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych. Po 5 latach następuje weryfikacja osób znajdujących się w zasobie kadrowym, które zdają egzamin. Jego pozytywne złożenie upoważnia do ponownego wejścia do zasobu kadrowego. (K.W.) "Dziennik Polski" 2007-03-21

Autor: wa